Księga Joanny, Lidia Yuknavitch

Książka z dużymi ambicjami. Jej autorka postawiła na oryginalność i silny przekaz. Z dobrymi intencjami wpadła w pułapkę zawiłości, z której nie zdołała się uwolnić. Szkoda.






Jest rok 2049. Ziemia dogorywa po ekologicznej katastrofie. Na platformie kosmicznej CIEL połączonej z Ziemią niebociągami, tylko po to żeby wycisnąć z niej resztki mineralnych zasobów, żyje mała grupa ludzi. Zostali oni fizycznie odczłowieczeni. Nie mają cech płciowych, zapachu ani koloru. Zaczynają również tracić tożsamość. Ostatnią rzeczą którą mogą zrobić, aby nie zapomnieć kim są, jest wypalenie na skórze opowieści. Dowolnej ludzkiej historii, w której są ziemskie wspomnienia i emocje. W wypalaniu, a właściwie robieniu graftów, specjalizuje się Krystyna Pizon, której został na CIEL tylko rok życia. Przed śmiercią chce stworzyć na swojej skórze dzieło, a ma nim być graft opowiadający historię Joanny Dirt. Rewolucjonistki walczącej o "stary porządek świata". Z dnia na dzień w Krystynie narasta bunt przeciw życiu jakie przyszło jej wieść. Uosobieniem jej złości jest szalony dyktator i zarządce CIEL Jeana De Mena, który skazał na pokazową śmierć przyjaciela Krystyny. Jeana De Mena ma zostać zgładzony, a siłę aby to zrobić ma dostarczyć pieśń o Joannie Dirt.


"Księga Joanny" zaczyna się bardzo obiecująco. Ciekawy jest koncept postapokaliptycznego CIEL i historia Krystyny Pizon. Opowieść Krystyny z CIEL i Joanny z Ziemi różnymi drogami prowadzi do tego samego fatalnego finału. Lidia Yuknavitch naszpikowała książkę alegoriami, które w zamyśle autorki miały tekst wzbogacić. Moim zdaniem jedynie jej zaszkodziły ponieważ osłabiły przekaz, który i bez tego trudno uchwycić. Wizja przyszłości, którą proponuje autorka jest bardzo przytłaczająca, a dodatkowo porusza ona dużo problemów. Galopujący konsumpcjonizm, wyzysk, degradacja społeczna kobiet, pozbawiona refleksji wiara w fałszywych proroków, zagłada ekologiczna, przerażający upadek ludzkości, która wyrzeka się swojego jestestwa na rzecz bliżej nieokreślonego dobrostanu. W rzeczywistości to tylko wybrane tematy, które zajmują Yuknavitch. Zdaniem autorki przyszłość realizuje się dzisiaj. Na katastrofę pracujemy codziennie, a to co dzieje się w książce to już tylko tragiczne skutki naszego postępowania.

"Księga Joanny" to książka destruktywna i przede wszystkim ekscentryczna. Przepełniona mutacjami fabularnymi i językowymi, które niestety nie zrobiły na mnie wrażenia. Nie znalazłam uzasadnienia dla wulgaryzmów ani dla filozoficzno-poetyckich rozważań. Język zdecydowanie nie nadążył za emocjami. Może te kombinacje mają za zadanie oddać trud życia w 2049 r.?

Na pewno wśród czytelników lubiących dystopię książka ta znajdzie zwolenników. Jej atutem jest oryginalny świat przedstawiony. Mnogość zagadnień, które autorka próbuje wpleść w fabułę powieści. Trudno przez tę książkę przebrnąć i trudno pozostać wobec niej objętym. Dla mnie to przekombinowana historia, która zbyt długo zwodzi czytelnika by pozostać ciekawą.


Komentarze