Królestwo, Szczepan Twardoch

Doskonała, poruszająca i świetnie napisana. Przewrotna i zaskakująca. "Królestwo" to literacka uczta pod każdą postacią.













Warszawa, lata 30. bandyterka, namiętność i brutalność. Atmosfera podziałów, niepokoju oraz walki o wpływy. W tym wszystkim żył magnetyczny żydowski bokser, król miasta - Jakub Szapiro. W takiej scenerii rozgrywa się "Król", czyli powieść matka "Królestwa". Nie będę ich porównywać. Uważam, że absolutnie nie warto tego robić. Namawiam do przeczytania obydwu.

W "Królestwie" bokserskie rękawice wkładają kobiety i zarządzają historią. Z tą różnicą, że ich ringiem jest życie w wojennej rzeczywistości. Mamy sprytną i zdeterminowaną Ryfkę oraz Emilię - żonę Jakuba, która z godnością, mądrością i siłą przechodzi kolejne etapy okupacji, aż do tragicznego końca. Myślę, że nazwanie "Królestwa" książką feministyczną, co zdarzyło mi się przeczytać w kilku recenzjach, to przesada ale z pewnością, Twardoch przewartościowuje definicje sprawczości i siły, na której zbudował "Króla".

Po awanturniczym i dynamicznym "Królu" Szczepan Twardoch zaciągnął hamulec, abyśmy w pełnym skupieniu wysłuchali co ma do powiedzenia Ryfka i syn Szapiry Dawid. Chłopak mentalnie próbuje zająć miejsce ojca, którego podziwiał za siłę, a jednocześnie nienawidzi za egoizm. Ostatecznie Dawid okazuje się być twardszy, zaradniejszy i odpowiedzialniejszy od Jakuba.
W ciemnych, zimnych warszawskich ruinach Ryfka ukrywa przedwojennego króla miasta. Jego przetrwanie stało się treścią jej życia. Za sprawą Ryfki poznajemy drugą twarz Szapiry. Człowieka, który cały czas musiał sobie coś udowodnić. Kolosa na glinianych nogach, olbrzyma z kompleksami.


Twardoch wprowadza nas w świat, w którym wszystko się kończy. Żydzi giną w zagładzie, przepada cały naród. Zrywają się międzyludzkie więzi. Upada rodzina. Nie obowiązują żadne zasady. Ludzie pozornie panujący nad swoim losem, stają się ofiarami Historii. Potrzeba określenia tożsamości i przynależności przestaje mieć znaczenia. W czasie pokoju ciekawe jest to co niedopowiedziane, życie na granicy dwóch światów. Jednak wojna nie akcentuje niedomówień.

Siłą "Królestwa" jest drugi plan, czyli osobowości które zapadają w pamięć równie mocno, co pierwszoplanowe postaci. Ich charaktery i motywacje tworzą niezależne historie, jakby przypadkowe splecione z losami Dawida czy Ryfki. To ich losy pokazują, że granica między tym co dopuszczalne, a złem i niemoralnością jest zbyt cienka aby ją zobaczyć. Fantastyczne jest to czucie dyskomfortu, w którym stawia nas autor i konfrontuje z ekstremalnymi decyzjami.


"Królestwo" to emocjonalna bomba. Cięższa, dramatyczniejsza i poważniejsza od "Króla". Fabularnie bez zarzutu, z bohaterami z krwi i kości. Wielowymiarowa tematycznie i zapadająca w pamięć. Warto przeczytać najpierw "Króla" aby poczuć historię Jakuba Szapiry, a w dalszej części zrozumieć jego dramatyczny upadek.

Komentarze