Powieści

Nazywam się Stephen Florida, Gabe Habash

Stephen jest na świecie sam. Rodzice zginęli w wypadku, babcia umarła, a ciotka wyjechała rozwiązywać własne problemy. Jednak jest coś co nigdy go nie opuszcza. Coś co kocha i czemu ufa. Zapasy. Jest najlepszy, ale do tytułu mistrza brakuje mu jednych zwycięskich zawodów. W tej książce nie spełni się amerykański sen biedaka, który ciężką pracą osiągnie sukces. To opowieść o fizycznej i psychicznej samotności.

“Nazywam się Stephen Florida i zdobędę mistrzostwo (…)” właśnie o tym jest ta książka. O marzeniu, które wpływa na wszystkie życiowe wybory. O ambicji bycia najlepszym. Uporze, który prowadzi do szaleństwa i spycha w odchłań samotności.

Stephen jest surowy i bezkompromisowy dla siebie i otoczenia. Im mocniej walczy o zwycięstwo – to sportowe i to nad sobą, tym bardziej oddala się od ludzi. Uwięziony w sportowym reżimie treningów i diety staje się pięknym szaleńcem. Kimś kto oszalał z poświęcenia. Zdobycie mistrzostwa stało się jego obsesją. Ale co dalej, jaki jest plan po osiągnięciu celu?

Florida walczy nie tylko sportowo. Codziennie mierzy się ze swoim deficytami. Traumą po wypadku rodziców, problemami z trenerem, trudnościami w budowaniu więzi. Jakby Stephen był wyłącznie ciałem, doskonałą maszyną. Mechanizmem zaprogramowanym na osiągnięcie celu. Ale gdzieś w środku jest mężczyzna, który czuje i wie, że coś jest nie tak.

Nie byłoby Stephena Floridy bez zapasów, ale to nie sport jest bohaterem książki. Jest nim człowiek, który szuka stabilizacji. Prostych zasad, które na zawsze wyznaczą kierunek życia. Można znać zasady, oddać im wszystko, ale to nie wystarczy. Emocji, słabości i porażek nie da się wykluczyć. Cel, który uświęca środki prowadzi na szczyt wyniszczającą drogą.