Reportaże

Na marne, Marta Sapała

Co mówią o nas nasze śmieci? Dlaczego wyrzucamy tyle dobrego jedzenia? 9 milionów ton rocznie, tylko w Polsce. Na świecie 1.3 miliarda ton. Pamiętasz “Głód” Martina Capparos’a? Jak to zrozumieć?

“Na marne” nikogo nie ocenia i nie piętnuje. Nawet marnotrawstwa jako zjawiska. Zaskakujące. Spodziewałam się mocnego testu o bezmyślności i arogancji. Marta Sapała grzebie w śmieciach żeby znaleźć odpowiedzi dlaczego wyrzucamy, kim są wyrzucający i co zrobić żeby nie poszło na marne. Problem jest skomplikowany i wątków w książce jest dużo.

Pierwsze potknięcie autorka zalicza już na poziomie nomenklatury. Co nazwać “zmarnowanym jedzeniem”?  Przepisy to precyzują, ale rzeczywistość brutalnie weryfikuje. Bo jak nazwać i co zrobić ze “odpadkami” powstałymi np. na etapie uprawy? Takimi jabłkami, które są dobre, ale nie spełniają sklepowych wymagań, bo mają za dużo plam.

Sapała rozmawiała z freeganami – ludźmi, którzy wyjmują ze śmietników dobre jedzenie. Pracowników sklepów pytała o procedury i stosunek do zamykania śmietników. Jeździła ze śmieciarzami, była w sortowni odpadów. Rozmawiała z naukowcami, urzędnikami i ludźmi, którzy szperają w śmieciach z życiowej konieczności i tymi, którzy doświadczyli głodu. O marnowaniu jedzenia trzeba rozmawiać z kilku perspektyw. Nic nie jest takie jakie się wydaje, ta książka doskonale to pokazuje.

To nie jest reportaż idealny. Miejscami za długi i chaotyczny. Jednak ważny. To książka o niezaspokojonej chęci posiadania z jedzeniem w roli głównej. O tym, że zmiana na lepsze (albo gorsze) jest w naszych rękach. Mniej znaczy więcej. Więcej dobrego dla wszystkich.