Powieści

Król, który uciekł, Jędrzej Napiecek

Po “Córkach Wawelu” to druga powieść historyczna na blogu. Przyjemnie się to czyta. Zabawnie, wciągająco i rozrywkowo. Prawie jak na królewskim dworze.

“Córki Wawelu” czytałam dawno, ale cały czas pamiętam wrażenie jakie na mnie zrobiły. Jakbym spędziła 2 tygodnie z Jagiellonami. Potem miałam długą przerwę od książek historycznych, aż do “Króla, który uciekł”. Nie będę porównywać książki Anny Brzezińskiej do książki Napiecka. Oprócz klasyfikacji mało je łączy i w jakimś sensie to jest ciekawe. W ramach jednego, mocno określonego gatunku jakim jest powieść historyczna, można dużo zdziałać.

Wracajmy do “Króla, który uciekł”. To książka o Henryku III Walezym, pierwszym elekcyjnym królu. Czyli takim, którego na króla wybrano, a nie odziedziczył koronę, jak królowa Elżbieta II po ojcu Jerzym.
Henryk III Walezy nie chciał być polskim królem. Ale na jego dworze mieszkał ktoś kto postanowił do tego doprowadzić. Tym kimś był karzeł Jan Krasowski. Janowi średnio wiodło się w życiu. Był mądrym człowiekiem, z aspiracjami dużo większymi niż bycie podnóżkiem królowej. Raz udało się być Janowi szczęśliwym. Zakochał się w dziewczynie, którą Henryk III Walezy wydał na śmierć.

Tak zaczyna się historia w scenerii rozpasanego francuskiego dworu i tłustych polskich sarmatów. Opowieść o zemście utkanej z dworskich intryg, o tym czym jest władza i kto ją faktycznie sprawuje. Może brzmi to poważnie, ale to bardzo popowa książka. Idealnie oddają ją okładka. Napisana współczesnym językiem, sięgającym dla podbicia efektu po wulgaryzmy, co uważam za niepotrzebne i nieuzasadnione. Czytając “Króla, który uciekł” miałam wrażenie, że ta historia dzieje się współcześnie tylko scenografia jakaś niedzisiejsza.

Jędrzej Napiecek wziął na literacki warsztat historyczne fakty, dworskie obyczaje żeby trochę się z nich pośmiać, a miejscami poszukać nawiązań do teraźniejszości. “Król, który uciekł” to komedia kostiumowa z lekką i zabawną fabułą. Oczywiście znajdziecie w niej fragmenty, które nie mają nic wspólnego z dobrym humorem. Ostatecznie akcja osadzona jest w wywrotowym momencie historii, ale to i tak nie odbiera całości lekkości. Bez specjalnego zadęcia i czepiania się o słabsze fragmenty polecam, tym którzy mają ochotę na lekką rozrywkę.